Przejdź do treści
Baza wiedzy
· Biznes & Wycena · 13 min czytania

Jak wybrać firmę do pozycjonowania i nie stracić strony

Pięć pytań przed podpisaniem, sprawdzenie czyja jest domena i lista czerwonych świateł. Instrukcja dla kogoś, kto raz już trafił na znikającego wykonawcę.

Współpraca z wykonawcąUmowaDomenaSEOMŚP

Krótka odpowiedź, czyli pięć pytań przed podpisaniem

  • Na kogo zarejestrowana jest moja domena? Jeżeli na wykonawcę, to nie masz strony, tylko ją wynajmujesz. Sprawdzisz to sam w dwie minuty.
  • Kto konkretnie będzie robił robotę i jak się z nim skontaktuję? Imię i nazwisko albo numer telefonu, nie nazwa działu.
  • Co dokładnie dostanę co miesiąc? Raport bez ani jednego adresu podstrony nie jest raportem, tylko wykresem.
  • Jakich wyników oczekujesz i po czym poznamy, że są? To pytanie podpowiada sam Google w swojej dokumentacji.
  • Jak wygląda wyjście z tej współpracy? Okres wypowiedzenia, wydanie dostępów i to, co zostaje u Ciebie.
Poziomnica leżąca na wykończonym blacie, bąbelek odjechał daleko poza kreski

Jestem Iwona Dobrowolska. Od 2014 roku buduję strony internetowe i pozycjonuję firmy w Google, dziś jako architektka stron i SEO, właścicielka ZoiGo Creative Solutions.

Ten tekst piszę do kogoś, kto raz już to przeżył. Zapłacił, dostał stronę albo abonament, a potem człowiek po drugiej stronie przestał odbierać.

Dziś zbierasz oferty ponownie i najbardziej boisz się powtórki. Sama słyszę to zdanie w kółko: że można znów trafić na osobę, która będzie brała pieniądze i nic nie robiła.

Nie znajdziesz tu listy powodów, dla których masz wybrać mnie. Znajdziesz rzeczy sprawdzalne bez wiary w czyjekolwiek słowo, moje też.

Czyja jest Twoja domena, sprawdzisz to w dwie minuty

Domena należy do tego, kto figuruje w rejestrze jako abonent, i to jest jedyna odpowiedź, która się liczy. Regulamin nazw domeny .pl nazywa abonentem podmiot, który jest stroną umowy z NASK. Firma, która Ci tę domenę „załatwiła”, występuje w tym układzie jako rejestrator, czyli partner obsługujący domenę.

Różnica między jednym a drugim to różnica między właścicielem mieszkania a administratorem budynku.

Jak to sprawdzić

Wejdź na wyszukiwarkę WHOIS w rejestrze domeny .pl i wpisz swój adres. Zobaczysz, kto obsługuje domenę i do kiedy jest opłacona.

Wysunięta szuflada kartoteki z jedną kartą uniesioną nad resztę, kompletnie pustą

Jeżeli abonentem jest firma, zobaczysz jej dane. Jeżeli abonentem jest osoba fizyczna, danych nie zobaczysz, bo rejestr ich nie publikuje ze względu na ochronę danych osobowych.

Pusty wynik nie znaczy więc, że domena jest Twoja. Znaczy tylko tyle, że tą drogą się tego nie dowiesz, i wtedy prosisz wykonawcę o pisemne potwierdzenie, kto jest abonentem.

Hosting sprawdzasz inaczej, bo nie ma dla niego rejestru

Tu żaden publiczny wykaz Ci nie pomoże. Pytanie brzmi po prostu, czy umowa z firmą hostingową jest zawarta na Ciebie i czy faktura za serwer przychodzi na Twoją firmę.

Jeżeli hosting jest „w pakiecie” u wykonawcy, to Twoja strona stoi na cudzym koncie. Działa to bez zarzutu do dnia, w którym chcesz odejść albo w którym tamta firma znika.

Pełną listę dostępów do odebrania przy odbiorze strony rozpisałam osobno we wpisie o pułapkach taniej strony internetowej. Tutaj zostawiam sam rdzeń, czyli domenę i serwer.

Umowa bez haczyków, czyli co ma w niej stać

Dobra umowa odpowiada na pytania, które zadałbyś sobie dopiero przy rozstaniu. Zła umowa te pytania pomija, a Ty odkrywasz to pół roku później.

Klienci mówią mi o tym własnymi słowami. Pytani, czego szukali, odpowiadają, że firmy bez haczyków w umowach.

Co ma być w umowieDlaczego to jest ważne
Kto jest abonentem domeny po zakończeniu współpracyto przesądza, czy strona zostaje z Tobą, czy z wykonawcą
Lista dostępów wydawanych przy odbiorze, z terminemdostęp obiecany ustnie nie ma terminu ani adresata
Zakres prac miesięcznych, opisany czynnościami„opieka SEO” bez rozpisania to pole do dowolnej interpretacji
Okres wypowiedzenia i tryb rozwiązania umowytu najczęściej siedzi haczyk, czyli rok bez prawa wyjścia
Co się dzieje z treściami i podstronami po rozstaniuteksty i wpisy bywają traktowane jak własność wykonawcy
Kto odpowiada za kopie zapasowe i w jakim odstępiebrak zapisu znaczy, że nie odpowiada nikt
Stalowy haczyk wędkarski wpięty w róg spiętego pliku dokumentów, żyłka napięta

Dwie rzeczy powinny zapalić Ci lampkę już przy czytaniu. Pierwsza to zapis o automatycznym przedłużeniu na kolejny rok bez okna wypowiedzenia. Druga to milczenie umowy w sprawie domeny, bo w dokumencie, który reguluje kolor przycisków, taka luka nie bierze się z pośpiechu.

Umowy na poważne kwoty pokazuj prawnikowi. Nie jestem od doradzania Ci w kwestiach prawnych i nie udaję, że jestem.

Kto konkretnie robi robotę przy Twojej stronie

Zapytaj o imię człowieka, który będzie pracował przy Twojej stronie, i o to, jak się z nim skontaktujesz. Google w swojej dokumentacji o zatrudnianiu specjalisty SEO stawia to pytanie wprost: „W jaki sposób można się z Tobą kontaktować? Czy udostępnisz mi informacje o wszystkich zmianach wprowadzanych w witrynie, a także dostarczysz szczegółowych informacji o rekomendacjach i czynnikach, które na nie wpłynęły?”.

Odpowiedź „nasz zespół” albo „opiekun klienta” nie jest odpowiedzią na to pytanie.

Pusta sala biurowa z rzędami identycznych stanowisk i jedną zapaloną lampką na końcu

Nie chodzi o to, że duży zespół jest gorszy od jednej osoby. Chodzi o to, żebyś wiedział, czyje nazwisko stoi za robotą, bo tylko wtedy masz kogo zapytać, gdy coś stanie.

Google podaje w tej samej dokumentacji pełną listę pytań do zadania przed zatrudnieniem. Cztery z nich sprawdzają dokładnie to, o czym mówimy.

  • „Czy mogę zobaczyć przykłady Twoich poprzednich prac i poznać Twoje udane realizacje?”
  • „Jakich wyników oczekujesz i w jakim przedziale czasowym? Czym mierzysz odniesione sukcesy?”
  • „Jakie masz doświadczenie w mojej branży?”
  • „Od jak dawna prowadzisz działalność?”

Pierwsze z nich jest najprostsze do zweryfikowania, bo odpowiedzią są konkretne adresy stron, które możesz otworzyć i obejrzeć. Moje jedenaście realizacji leży w portfolio z nazwami firm, więc każdą z nich sprawdzisz beze mnie.

Czerwone światła w rozmowie sprzedażowej

Trzy sygnały widać jeszcze zanim cokolwiek podpiszesz i wszystkie trzy pojawiają się w rozmowie, nie w umowie.

Obietnica konkretnego miejsca w Google. Sama wyszukiwarka pisze o tym jednym zdaniem, którego nie da się zinterpretować inaczej: „Nikt nie może zagwarantować pierwszej pozycji w rankingu Google”.

Ta sama dokumentacja dodaje ostrzeżenie: „Wystrzegaj się specjalistów ds. SEO, którzy twierdzą, że gwarantują pozycję w rankingach, mają «specjalne układy z Google» lub reklamują «priorytetowe zgłaszanie» witryn do Google”.

Pozłacany puchar za pierwsze miejsce w foliowym rękawie, w tle skrzynia identycznych

Cena podana bez obejrzenia strony. Kwota wypowiedziana w pierwszej minucie rozmowy dotyczy pakietu, a nie Twojej firmy. Sama podaję widełki startowe jawnie, ale konkretną wycenę składam dopiero po obejrzeniu strony, bo wcześniej nie wiem, ile jest do zrobienia.

Oferta, o którą nie prosiłeś. Google formułuje to ostrzeżenie osobno: „Wystrzegaj się firm SEO, konsultantów i agencji internetowych, od których otrzymasz niespodziewanego e-maila”.

Historia, która zaczęła się dokładnie tak

Przejęłam kiedyś stronę po innym wykonawcy. Zajrzałam do środka i okazało się, że od pięciu lat nie ruszono na niej nic, a osoba prowadząca ją cały czas pobierała opłaty.

Nie podam Ci ani nazwy firmy, ani branży, bo to nie jest historia o wskazywaniu palcem. To historia o tym, że przez pięć lat nikt tego nie sprawdził.

Sygnał był dostępny od pierwszego miesiąca i widoczny gołym okiem. W raportach nie było ani jednego adresu podstrony, przy której coś się zmieniło.

Po podpisaniu też patrzysz na ręce

Raport z pracy nad stroną ma odpowiadać na jedno pytanie: co konkretnie zrobiono i gdzie to widać. Wykres z linią idącą do góry nie odpowiada na żadną jego połowę.

Poproś, żeby w comiesięcznym podsumowaniu stały cztery rzeczy.

  1. Adresy podstron, przy których coś zrobiono w tym miesiącu, z krótkim opisem zmiany.
  2. Frazy, przy których Google Cię pokazuje, wraz z kierunkiem zmiany wobec poprzedniego miesiąca.
  3. Rzeczy do zrobienia po Twojej stronie, jeżeli coś blokuje pracę.
  4. Plan na kolejny miesiąc w postaci listy czynności, a nie hasła „dalsza optymalizacja”.

Google zaleca przy tym coś, co bywa pomijane: żeby specjalista dostał dostęp do odczytu w Search Console, a Ty zachowałeś pełne prawa do usługi. Twoje konto zostaje Twoje, a wykonawca patrzy na dane przez okno, którego nie może zatrzasnąć od środka.

Dokumentacja Google zamyka ten wątek zdaniem, które obowiązuje przez całą współpracę: „Jeśli coś budzi wątpliwości, żądaj wyjaśnień”.

Opieka po wdrożeniu jest osobną usługą i tak też ją rozliczam, w ramach opieki nad stroną. Dobrze wykonana wygląda mniej więcej tak, jak opisała to firma, z którą pracuję.

„Serdecznie polecamy tę firmę i Panią Iwonę za profesjonalną i kompleksową obsługę. Byliśmy wspierani w procesie przenoszenia strony, który dzięki wiedzy i zaangażowaniu przebiegł sprawnie i bezproblemowo. Na każdym etapie mogliśmy liczyć na szybką pomoc, fachowe doradztwo i bardzo dobry kontakt. Co szczególnie cenimy, współpraca nie zakończyła się wraz z przeniesieniem strony — Pani Iwona nadal się nami opiekuje i możemy liczyć na jej wsparcie, gdy tylko tego potrzebujemy. Widać, że naprawdę dba o swoich klientów i zależy jej na długofalowej współpracy. Profesjonalizm, zaangażowanie i świetna komunikacja — zdecydowanie polecamy!”

Opinia firmy Fenomer z profilu Google

Przytaczam ją z jednego powodu. Zdanie o tym, że współpraca nie skończyła się razem z przeniesieniem strony, mówi klient, a nie ja o sobie.

Wyjście z układu, czyli co się dzieje, gdy chcesz odejść

Prawo do zabrania domeny masz zapisane w regulaminie rejestru i nie zależy ono od zgody wykonawcy. Żeby przenieść obsługę domeny do innej firmy, potrzebujesz kodu authinfo, a NASK stawia sprawę jednoznacznie.

„Możesz przenieść obsługę domeny od rejestratora X do rejestratora Y. Na twoje żądanie rejestrator zobowiązany jest niezwłocznie wydać kod authinfo. Rejestrator nie może uzależniać wydania kodu od spełnienia dodatkowych warunków, w tym uiszczenia opłaty.”

Rejestr wymienia też cztery czynności, których rejestrator nie wykona bez Twojej wiedzy i zgody. To transfer obsługi domeny, zmiana abonenta, aktualizacja danych oraz usunięcie nazwy domeny.

A gdyby ktoś jednak odmówił wydania kodu? Prawa abonenta opisane przez NASK przewidują pisemną skargę do rejestru, a w wyjątkowych sytuacjach kod udostępnia bezpośrednio NASK.

Otwarta kłódka z kabłąkiem wyjętym ze skobla, wisząca na uchylonej bramie

Warunek jest jeden i trzeba go znać zawczasu. Wszystko powyższe działa wtedy, gdy abonentem jesteś Ty. Jeżeli w rejestrze figuruje wykonawca, to jego prawa masz po swojej stronie, a Twoja pozycja sprowadza się do negocjacji.

Dlatego pierwsze pytanie z tego tekstu jest pierwsze, a nie piąte.

Pytania, które ludzie wpisują w Google

Jak sprawdzić firmę zajmującą się pozycjonowaniem przed podpisaniem umowy?

Poproś o adresy stron, przy których pracowali, i otwórz je sam. Sprawdź, jak długo firma działa i kto konkretnie będzie robił robotę przy Twojej stronie. Google podaje w swojej dokumentacji gotową listę pytań do zadania specjaliście SEO i jest to najbezpieczniejsze źródło, bo wyszukiwarka nie sprzedaje usług pozycjonowania.

Czyja jest domena, jeśli stronę robiła firma zewnętrzna?

Domena należy do tego, kto figuruje w rejestrze jako abonent, niezależnie od tego, kto ją opłacił i skonfigurował. Sprawdzisz to w wyszukiwarce WHOIS rejestru domeny .pl, przy czym dane abonenta będącego osobą fizyczną nie są tam publikowane. Jeżeli abonentem jest wykonawca, przeniesienie domeny na siebie wymaga zmiany abonenta, czyli jego udziału.

Czy umowa na pozycjonowanie może gwarantować pierwsze miejsce w Google?

Nie może, bo nikt poza Google nie decyduje o kolejności wyników. Sama dokumentacja Google mówi wprost, że nikt nie jest w stanie zagwarantować pierwszej pozycji w rankingu, i ostrzega przed specjalistami, którzy taką gwarancję obiecują. Zapis o konkretnym miejscu w wynikach mówi więcej o sprzedawcy niż o Twojej stronie.

Co powinno znaleźć się w raporcie od wykonawcy?

Adresy podstron, przy których coś zrobiono, z opisem zmiany, oraz frazy, przy których Google pokazuje Twoją firmę, z kierunkiem zmiany. Do tego lista rzeczy blokujących pracę po Twojej stronie i plan na kolejny miesiąc rozpisany na czynności. Raport złożony z samych wykresów, bez ani jednego adresu, nie pozwala sprawdzić niczego.

Jakie są najlepsze agencje SEO w Polsce?

Nie wskażę Ci nazw, bo ranking ułożony przez kogoś, kto sam sprzedaje tę usługę, nie jest rankingiem. Zamiast tego sprawdź cztery rzeczy: pokazane realizacje, które da się otworzyć, jasny zakres prac w umowie, prawo wyjścia bez kar oraz to, czy domena jest zarejestrowana na Ciebie. Firma, która przechodzi te cztery punkty, jest dla Ciebie lepszym wyborem niż firma z pierwszego miejsca w dowolnym zestawieniu.

Porozmawiaj z jedną osobą, która odpowiada za całość

Zanim gdziekolwiek podpiszesz, przejdź przez pięć pytań z góry tego tekstu. Nic za to nie zapłacisz, a domenę sprawdzisz szybciej, niż przeczytasz ofertę.

Jeżeli szukasz kogoś do stałej współpracy, u mnie rozmawiasz z jedną osobą i ta osoba odpowiada za całość. Co się na to składa miesiąc po miesiącu, rozpisałam w opisie opieki nad stroną, a wcześniej obejrzyj moje realizacje i otwórz każdą z tych stron.

Pierwsza rozmowa jest bezpłatna i nie kończy się zobowiązaniem. Pracuję zdalnie z firmami z całej Polski, więc odległość niczego tu nie zmienia.