Przejdź do treści
Baza wiedzy
· SEO i GEO · 8 min czytania

Piszesz teksty z ChatGPT? Google Cię za to nie ukarze. Ale od 2 sierpnia UE może.

Google nie karze treści pisanych z AI, badanie 600 tys. stron to potwierdza. Ale od 2 sierpnia 2026 AI Act każe część z nich oznaczać.

AI Acttreści AISEOcontent marketingChatGPTscaled content abuse

Klientka pisze do mnie w zeszłym tygodniu: „Iwona, przestałam pisać opisy produktów w ChatGPT, bo przeczytałam, że Google za to karze. Teraz siedzę po nocach i piszę ręcznie. Dobrze robię?”.

Nie. Robi sobie krzywdę na podstawie mitu, a przy okazji nie zajmuje się rzeczą, która za dwa tygodnie faktycznie zacznie ją dotyczyć.

Rozdroże z dwiema drogami, jedna prowadzi do lupy wyszukiwarki, druga do kręgu gwiazd Unii Europejskiej, dylemat firmy z Legionowa

Jestem Iwona Dobrowolska. Od 2014 roku buduję strony i pozycjonuję firmy w Google. W tym tekście rozdzielam dwie sprawy, które w internecie zlepiły się w jedną panikę: co robi Google z treściami z AI (spoiler: nie to, co myślisz) i co od 2 sierpnia 2026 nakazuje unijny AI Act (spoiler: mniej, niż sugerują nagłówki, ale nie zero).

Najważniejsze w skrócie

  • Google nie karze za to, że tekst powstał z pomocą AI. Bada jakość, nie metodę produkcji.
  • Dane to potwierdzają: w badaniu Ahrefs na 600 tys. stron korelacja między udziałem treści AI a pozycją wyniosła 0,011, czyli praktycznie zero. 86,5% najlepszych stron w Google używa AI w jakimś stopniu.
  • Google karze co innego: masową produkcję bezwartościowych stron bez nadzoru człowieka (scaled content abuse). Problemem jest śmieć, nie narzędzie.
  • Od 2 sierpnia 2026 dochodzi drugi, osobny reżim: AI Act. To nie jest sprawa SEO, tylko prawa, i ma własne kary.
  • Twojego bloga i opisów produktów obowiązek oznaczania najpewniej nie dotyczy, jeśli redaguje je człowiek. Dotyczy: chatbotów, deepfake’ów i niezredagowanych tekstów o sprawach publicznych.

Mit: „Google karze za treści z AI”

To najczęstsze nieporozumienie, jakie słyszę w tym roku. Bierze się z prostego skrótu myślowego: skoro AI produkuje słabe teksty, to Google musi je tępić.

Google mówi wprost coś innego. W oficjalnej dokumentacji dla webmasterów formułuje zasadę tak: „We focus on the quality of content, not how content is produced”. Skupiamy się na jakości treści, a nie na tym, jak powstała. To stanowisko obowiązuje od 2023 roku i nie zmieniło się do dziś.

Wykres punktowy z losowo rozrzuconymi punktami bez żadnego trendu, analiza pozycji stron firm z Warszawy

I nie jest to tylko deklaracja PR-owa. Ahrefs przeanalizował 600 000 stron i policzył korelację między procentowym udziałem treści AI na stronie a jej pozycją w Google.

Wynik: 0,011. To liczba, która w statystyce oznacza „nie ma żadnego związku".

Druga liczba z tego badania jest jeszcze ciekawsza: 86,5% najwyżej rankujących stron używa AI w jakimś stopniu. Tylko 13,5% to treści w stu procentach pisane ręcznie. Czyli AI nie tylko nie szkodzi, ale jest już standardem na pierwszej stronie Google.

Jest jeden niuans, który uczciwie dopowiem: strony z pozycji numer jeden mają średnio nieco mniej treści AI niż te niżej. Korelacja jest jednak na tyle słaba, że nie da się z niej zrobić reguły. Sugeruje raczej to, co i tak wiemy: najlepsze teksty powstają z udziałem człowieka, a AI jest wsparciem, nie autorem.

Za co Google faktycznie karze

Skoro nie za AI, to za co? Za scaled content abuse, czyli masową produkcję treści bez wartości. Google opisuje to jako generowanie wielu stron, które nie wnoszą nic dla użytkownika.

Różnica jest subtelna, ale kluczowa. Karana jest praktyka, nie narzędzie. Możesz wyprodukować pięćset bezwartościowych stron ręcznie i dostaniesz po głowie tak samo. AI po prostu sprawiła, że zrobienie tego stało się tanie, więc robi to teraz znacznie więcej osób.

Praktyczny test, który daję klientom: czy ten tekst powstałby, gdyby Google nie istniało? Jeśli odpowiedź brzmi „nie, zrobiłem go tylko pod frazę”, to jest ryzyko, niezależnie od tego, kto go napisał.

Po stronie ryzyka są: setki podstron pod odmiany tej samej frazy, teksty pisane pod słowo kluczowe zamiast pod pytanie klienta, publikowanie prosto z generatora bez czytania. Po stronie bezpiecznej: AI jako pomoc w researchu, szkicu i strukturze, a potem człowiek, który sprawdza fakty, dokłada własne doświadczenie i bierze za tekst odpowiedzialność.

To zresztą ta sama zasada, o której pisałam w tekście o różnicach między SEO a GEO: silniki AI cytują to, co konkretne i wiarygodne, a nie to, co po prostu istnieje.

Nowe: od 2 sierpnia to już nie jest sprawa SEO

I tu wchodzi rzecz, którą wiele osób przegapia, bo szuka jej w niewłaściwym miejscu. Obowiązek oznaczania treści AI nie przychodzi od Google. Przychodzi z Brukseli.

Od 2 sierpnia 2026 zaczynają obowiązywać przepisy o przejrzystości z art. 50 unijnego AI Act. To osobny reżim, z własnymi karami, niezależny od tego, co myśli o Twoich tekstach wyszukiwarka.

Duży symbol paragrafu nad rzędem dokumentów, z których jeden jest podświetlony i oznaczony, porządek prawny dla firm z Serocka

Dobra wiadomość: obowiązków jest mniej, niż sugerują nagłówki. Techniczne znakowanie plików (watermarking) to problem dostawców narzędzi, czyli OpenAI, Google czy Midjourney. Ty nie musisz nic wszczepiać w zdjęcia.

Na firmie, która używa AI, ciążą cztery obowiązki informacyjne. W skrócie:

  1. Chatbot musi się przedstawić. Jeśli masz na stronie bota, użytkownik ma wiedzieć, że pisze do maszyny. To najczęstszy obowiązek i najtańszy do spełnienia: jedno zdanie w oknie rozmowy.
  2. Deepfake musi mieć etykietę. Chodzi o treści, które przypominają prawdziwe osoby, miejsca lub wydarzenia i można je wziąć za autentyczne. Wygenerowane „zdjęcie realizacji”, której nie było, albo twarz realnej osoby.
  3. Niezredagowane teksty o sprawach publicznych trzeba oznaczać. Typowo: artykuły newsowe puszczone prosto z generatora.
  4. Rozpoznawanie emocji i biometria wymaga poinformowania osób. W małej firmie: rzadkość.

Twojego bloga i opisów produktów to najpewniej nie dotyczy. Obowiązek dla tekstów ma wyjątek: nie stosuje się go, gdy treść przeszła weryfikację człowieka i ktoś bierze za nią odpowiedzialność. A opisy produktów, oferty i treści marketingowe w ogóle nie są „sprawami interesu publicznego”.

Kary za naruszenie art. 50 sięgają 15 mln euro lub 3% światowego obrotu (dla MŚP stosuje się niższą z kwot). Zanim jednak zrobi Ci się słabo: nikt nie dostanie maksymalnej kary za pierwszy nieoznaczony obrazek. Organ bierze pod uwagę wagę naruszenia, umyślność i to, czy współpracujesz.

Rozpisałam to szczegółowo, z konkretnymi przykładami i checklistą, w osobnym przewodniku: Oznaczanie treści AI od 2 sierpnia 2026: co naprawdę musi zrobić Twoja firma.

Ściąga: Google kontra AI Act

Co robiszGoogle ukarze?AI Act każe oznaczać?
Opisy produktów z ChatGPT, po Twojej redakcjiNieNie
Wpis blogowy z pomocą AI, sprawdzony przez człowiekaNieNie
Newsletter pisany z AI, redagowanyNieNie
Ilustracja AI do wpisu (nie udaje zdjęcia)NieNie, ale warto
300 podstron pod odmiany frazy, prosto z generatoraTakNie
Chatbot na stronieNieTak
Zdjęcie AI udające prawdziwą realizację lub osobęNieTak, deepfake
Artykuły newsowe z AI bez redakcjiMożliweTak

Zwróć uwagę na coś, co widać dopiero w tabeli: te dwie kolumny prawie nigdzie się nie pokrywają. Google interesuje jakość, AI Act interesuje przejrzystość. Można spełnić jedno i polec na drugim.

Co z tym zrobić w tym tygodniu

  1. Przestań się bać AI w treściach. Jeśli redagujesz i sprawdzasz fakty, Google nie ma z tym problemu, a Ty oszczędzasz godziny.
  2. Sprawdź, czy masz chatbota. Jeśli tak, dopisz komunikat „rozmawiasz z asystentem AI” widoczny od razu, a nie w regulaminie. To dosłownie kilka minut.
  3. Przejrzyj zdjęcia na stronie. Szukasz jednego: czy któreś udaje coś, co się nie wydarzyło. Retusz i poprawa jakości są spod obowiązku wyłączone.
  4. Ustal, kto redaguje. Wyjątek dla tekstów działa tylko wtedy, gdy człowiek naprawdę je sprawdza i bierze odpowiedzialność. Spisz to, choćby na jednej stronie.

FAQ

Czy Google karze za treści generowane przez AI? Nie. Google bada jakość treści, a nie sposób jej wytworzenia. W badaniu Ahrefs na 600 tys. stron korelacja między udziałem treści AI a pozycją w Google wyniosła 0,011, czyli praktycznie zero. Karana jest masowa produkcja bezwartościowych stron (scaled content abuse), niezależnie od tego, czy powstały w AI, czy ręcznie.

Czy muszę oznaczać wpisy na blogu pisane z pomocą ChatGPT? Jeśli redaguje je człowiek, który sprawdza fakty i bierze odpowiedzialność za publikację, to nie masz takiego obowiązku prawnego. Obowiązek z art. 50 AI Act dotyczy niezredagowanych tekstów informujących opinię publiczną o sprawach interesu publicznego, a nie firmowego bloga czy treści marketingowych.

Czy trzeba oznaczać grafiki z AI na stronie firmowej? Tylko deepfake’i, czyli treści przypominające prawdziwe osoby, miejsca lub wydarzenia, które można wziąć za autentyczne. Abstrakcyjna ilustracja czy tło do wpisu nie wymaga oznaczenia. Wygenerowane „zdjęcie” realizacji, której nie było, już tak.

Od kiedy obowiązuje oznaczanie treści AI? Obowiązki przejrzystości z art. 50 AI Act stosuje się od 2 sierpnia 2026 r. w całej Unii Europejskiej.

Czy AI Act to to samo co wytyczne Google? Nie, to dwa niezależne reżimy. Google to prywatna firma i jej wytyczne wpływają na Twoją pozycję w wyszukiwarce. AI Act to prawo unijne z karami administracyjnymi do 15 mln euro lub 3% obrotu. Można spełniać jedno i naruszać drugie.


Nie chcesz tego ogarniać samodzielnie?

Przygotowałam pakiet zgodności AI Act dla małych firm: checklistę „czy muszę oznaczać”, gotowe etykiety PL/EN zgodne z unijnym kodeksem, wzór polityki używania AI w firmie, rejestr treści AI i klauzule do umów. Do wdrożenia w jeden dzień, bez prawniczego żargonu.

Sprawdź pakiet zgodności AI Act (349 zł brutto)

Jeśli wolisz oddać całe treści w czyjeś ręce, zobacz, jak wygląda u mnie projekt contentowy.


Źródła: Google Search Central, Guidance on AI-generated content; Ahrefs, AI-Generated Content Does Not Hurt Your Google Rankings (analiza 600 000 stron); Rozporządzenie (UE) 2024/1689 (AI Act), art. 3 pkt 60, art. 50 i art. 99; Code of Practice on Transparency of AI-Generated Content (Komisja Europejska, wersja finalna z 10 czerwca 2026 r.). Stan na 17 lipca 2026. Tekst ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.